Cykl: Jestem u siebie

„Za każdym razem czułem się tam, jak w drugim domu.”

Klaudia Dopierała 18.01.2021

1. Co sprawiło, że Indie stały się Pana drugim domem?

Myślę, że powodem, dla którego Indie zacząłem traktować jak moją drugą ojczyznę jest fakt fascynacji ich kulturą, a w szczególności muzyką oraz moje liczne podróże do tego kraju przez ostatnie kilkanaście lat. Inspiracje oraz nowe umiejętności muzyczne i wokalne, które zdobywałem tam były źródłem mojej aktywności zawodowej w Polsce. I to one zaowocowały moimi nagranymi płytami, tj. „Shuruvath”, „Changing” czy „Mystic India”, których można posłuchać na wszelkich platformach muzycznych w internecie.
Indie tak bardzo odcisnęły piętno na mojej wrażliwości i postrzeganiu świata, że faktycznie w pewnym momencie za każdym razem czułem się tam, jak w drugim domu – naturalnie, swobodnie z poczuciem spełnienia.

2. Jak wyglądały Pana pierwsze dni w nowym miejscu? Jak zmieniła się codzienność?

Nie ukrywam, że pierwszy wyjazd do Indii w 2005r. wiązał się z szokiem kulturowym, bo obraz jaki sobie wcześniej stworzyłem w głowie w wyniku licznych lektur na temat tego kraju, raczej nie pokrywał się z tym, co spotkałem na miejscu. Nie miałem pojęcia, że tam na ulicach jest aż taki tłok, kurz i  hałas, a wszystko wydawało się totalnym chaosem. Niemniej jednak szok minął bardzo szybko – po jednym dniu, a ja zacząłem płynnie wchodzić w tę indyjską codzienność i przyzwyczajać się do zasad tam obowiązujących, czy też właśnie może ich braku. Niemniej jednak, każda z moich podróży do Indii była jedyna w swoim rodzaju i za każdym razem ten kraj mnie zaskakiwał i uczył czegoś nowego. Myślę, że jest to kraj, którego nigdy nie da się w pełni zgłębić, nie tylko z powodu jego obszaru, który jest 10 razy większy niż Polska, ale przede wszystkim z powodu niezwykłej różnorodności kulturowej i językowej. Moje podróże trwały najczęściej od miesiąca do dwóch miesięcy i zwykle nie zagrzałem w jednym miejscu więcej niż kilka tygodni. Zawsze wiązały się one ze zgłębianiem tajników ragi – klasycznej muzyki indyjskiej oraz klasycznego śpiewu indyjskiego, których uczyłem się przede wszystkim w Varanasi – świetym mieście nad Gangesem, od Anupa Misry – wykładowcy Sankskrit University of Varanasi. Wyjątkiem była moja podróż do Mumbaju przed dwoma laty, gdzie spędziłem w sumie 5 miesięcy, ponieważ brałem udział w bardzo popularnym show telewizyjnym – Dil Hai Hindustani. Był to talent show dla wokalistów, zespołów, a nawet raperów, zarówno z Indii, jak i całego świata, dla których zadaniem było wykonywanie znanych z filmów Bollywood piosenek. W jury zasiadały wielkie gwiazdy muzyki indyjskiej oraz głosowali telefonicznie widzowie Indii. Dzięki wsparciu tych wymienionych, doszedłem jako jedyny obcokrajowiec w programie do półfinału – ścisłej piątki. O tym programie mógłbym bardzo wiele opowiadać, natomiast powiem tylko, że to było jedno z najpiękniejszych i największych doświadczeń artystycznych w moim życiu. Opowiadam o nim więcej w poniższym wywiadzie.

Michał Rudaś o indyjskim talent show

3. Co urzeka Pana w Indiach? (ludzie, miejsca, tradycje)

Ludzie – ich prostolinijność, entuzjazm, pozytywne nastawienie do życia i umiejętność cieszenia się tym, co posiadają, nawet gdy nie posiadają za wiele, przywiązanie do tradycji i naturalna, nieskrywana potrzeba duchowości. Muzyka – szczególnie ta klasyczna, taniec kathak, święto Holi i Diwali, joga i medytacja, codzienne życie, szczególnie spędzania czasu na dachach domów w miastach, gdzie można odpocząć, ale i pracować, czy puszczać latawce i trochę odciąć się od hałasu i chaosu ulic. Jedzenie! O tak – to jedna z najlepszych kuchni na świecie!

Miejsca: Kerala (południe Indie), Himalaje, o których odwiedzeniu jeszcze marzę, ale byłem już blisko w Rishikesh – mieście medytacji i jogi.

4. Czy kiedykolwiek doskwierała Panu tęsknota za swoim rodzimym krajem?

Tak, szczególnie podczas mojego pobytu w Mumbaju w programie Dil Hai Hindustani. Brakowało mi takiej polskiej codzienności, jak np. wycieczki do lasu, jazdy na rowerze, spokojnych spacerów, ale przede wszystkim moich bliskich. Nie wiem, czy w związku z tym mógłbym mieszkać tak na stałe w Indiach z dala od tego wszystkiego i tych wszystkich, których kocham.

5.  Czy jest coś (rzecz, zwyczaj, miejsce) co najchętniej zabrałby Pan ze sobą z Polski do Indii?

O tak! Oprócz moich najbliższych, to na pewno polski chleb, kaszę jaglaną i płatki owsiane, trochę polskiej ciszy i spokoju, ale nie za dużo, bo ten indyjski gwar bardzo pobudza do życia. Gdybym miał tam pracować, to chętnie zabrałbym też europejskie standardy współpracy oraz sposób funkcjonowania rynku muzycznego. Ten indyjski zupełnie mi nie odpowiada i w związku z tym raczej w celach muzycznych nigdy się tam nie przeprowadzę na stałe. Natomiast podróżować dla inspiracji i rozwoju – zawsze!

Więcej o rynku muzycznym oraz o tym dlaczego nie zdecydowałem się tam zamieszkać na stałe opowiadam tutaj:

Dlaczego nie kontynuuję kariery muzycznej w Indiach?

Chciałbym na koniec powiedzieć, że zachęcam wszystkich do podróżowania i poznawania innych kultur. Nie ma według mnie lepszego sposobu na poznawanie świata i siebie, niż podróże. Ja uważam, że warto wydawać na to każde
pieniądze, no ale pewnie jestem freakiem, he he! Pozdrawiam wszystkich i życzę nam byśmy już niedługo mogli swobodnie podróżować i eksplorowac świat.

Zachęcamy Państwa do odwiedzania mediów społecznościowych Michała Rudasia klikając w poniższe ikony:


Facebook


Instagram